Św. Kazimierz Jagiellończyk- królewicz


„Król Kazimierz wraca do Krakowa i nowonarodzonemu synowi swemu- Kazimierzowi, sprawia chrzest. Zarządził król, by chrzest nowego syna, zrodzonego przez Elżbietę, dokonał Tomasz Biskup krakowski, a uroczystości trwały kilka dni, to jest: w niedzielę po Wszystkich Świętych i w dni następne. Drugiemu swemu synowi nadał imię Kazimierz.”

Jan Długosz

kazimierz1

Przyszedł na świat na wawelskim zamku w dniu 3 października 1458 roku. Był trzecim dzieckiem królewskim pary: Kazimierza Jagiellończyka i Elżbiety Rakuszanki i drugim, po Władysławie, ich synem.

Kiedy Kazimierz miał lat osiem, a jego brat dziesięć, ojciec podjął decyzję o rozpoczęciu nauki przez synów. Pierwszym ich wychowawcą został polski kronikarz- kanonik Jan Długosz. Nauczyciel wspominał Kazimierza w sposób następujący:

„Książę zdumiewającej cnoty i mądrości, tudzież nauki nadzwyczajnej i tymi przymiotami przyciągał ku sobie serca wielu narodów do miłości.”

Dużą rolę, na ich późniejszym życiu, odegrał sposób wychowania królewskich synów. Elżbieta Rakuszanka, jak i późniejsi władcy wywodzący się z dynastii habsburskiej, znali sposoby ostrego wychowania. Podobnie jak sama, zaznawszy smak rózgi, i diety złożonej z czarnego chleba i wody, sprzyjała takim metodom. Sam Długosz prawdopodobnie popierał takie sposoby. Być może to one doprowadzały, u młodych książąt do nerwic, kompleksów, kompulsywnych zachowań z dziewkami, chłopcami i alkoholem w tle. Może piętno jakie pozostawiły na duszy najstarszego- Władysława  wykształciły u niego miękki charakter. Być może u kolejnego syna były przyczyną wielkiej bogobojności.

Mimo, iż Długosz nie znosił króla Kazimierza to podjął się nauki jego synów. A to jak wyglądały początkowo, edukacja królewiczów opisał dobitnie, w XVI wieku, Stanisław Orzechowski:

„Nie słyszano w szkole Długosza sprośnych wierszy, śpiewów, ni szpetnej muzyki. Nie słyszano, tam również, niecnych rozmów, nie widziano nigdy pijanych aktorów, zdemoralizowanych winem, miłostkami i kłamstwem.”

oraz:

„Pamiętam, co powiadali starsi ludzie o królu Kazimierzu, że największą przyjemność sprawiał mu głos syna płaczącego, kiedy go bił rózgą ów nauczyciel.”

Król szykował swych synów na objęcie rządów. Sytuacja za południową granicą Polski sprzyjała mocarstwowej polityce Jagiellonów. Chodziło przede wszystkim o trony czeski i węgierski. Kiedy król czeski- Jan Podiebradzki naraził się Stolicy Apostolskiej i wydał dość niepewny przystępując do Husytów, papież nakłaniał polskiego monarchę na zbrojne zajecie ziem czeskich.  Jednocześnie sytuacja wewnętrzna Węgier zdawała się sprzyjać celom króla Kazimierza. W roku 1457 zmarł brat Elżbiety Rakuszanki, panujący u Madziarów- Władysław Pogrobowiec. Na tron powołano hrabiego Cilli – Ulryka. Ten jednak wkrótce został otruty. Na tron węgierski wstąpił syn wybitnego wodza Jana Hynyadyego- Maciej Korwin (1468). Jako że, nie posiadał dynastycznego rodowodu potrzebował silnego ożenku. Propozycję matrymonialną złożył polskiej królewnie- Jadwidze. Niestety królowa Elżbieta, gardząc ludźmi nie posiadającej błękitnej krwi, na małżeństwo się nie zgodziła. Tymczasem Jan Podiebradzki, ratując się z opresji wyznaczył na swojego następcę młodziutkiego Jagiellona- Władysława. Król Czech zmarł w 1471 roku. Przyszedł więc czas na koronację Polaka. Jednak zanim Władysław dotarł do Pragi, wspomniany Maciej Kornin pustoszył Morawy i Śląsk. Stało się do pretekstem do dwóch wypraw koronacyjnych. Piętnastoletni Władysław ruszył do Czech, a trzynastoletniego Kazimierza wraz z 12 tysiącami wojska wysłano na Budę. Polską wyprawę poparli sami Węgrzy, którzy wypowiedzieli posłuszeństwo Korwinowi, wśród nich byli najwięksi możni i sam prymas węgierski. Jednak poparcie zaczęło topnieć. Tuż przed samą stolicą wykruszyli się ostatni poplecznicy młodego Kazimierza. Królewicz wrócił do Polski w roku 1472. Osiadł na zamku w Dobczycach i nadal pobierał długoszowe nauki.

Na psychikę królewicza duży wpływ miała zmiana nauczyciela, który całkowicie zaprzeczał reprezentowanej, przez Długosza, scholastyce. Został nim pierwszy, na ziemiach polskich człowiek myśli renesansu. Uciekinier z Rzymu, skonfliktowany z papieżem- Filip Buonaaccorsi zwany Kalimachem. Książęta poznali założenia epikureizmu, sztukę i literaturę antyczną, poznali powaby życia i czytali nowożytnych mistrzów w tym Erazma z Rotterdamu.

kazimierz 2

Ambroży Contarini, dyplomata wenecki, w swoich pamiętnikach chwalił mowę powitalną piętnastoletniego królewicza wygłoszoną na jego cześć. Kazimierz był przez stykających się z nim ludzi uważany za zrównoważonego, inteligentnego i wykształconego młodego człowieka. Pomimo przeżyć nieudanej wyprawy na Węgry, pozostawał pod wpływem heroicznej legendy stryja Władysława Warneńczyka. Namówił Kallimacha i Piotra z Bnina do napisania żywotu polsko-węgierskiego króla.

Po powrocie do kraju królewicz nie przestał interesować się sprawami publicznymi, wręcz przeciwnie, został prawą ręką ojca, który upatrywał w nim swego następcę i wciągał go powoli do współrządzenia. Ale wyprawa węgierska chyba dała mu do myślenia. Być może wówczas narodziła się w nim niezwykła pobożność. Za sprawą matki stał się gorliwym czcicielem Matki boskiej i Najświętszego Sakramentu. W czasie podróży do Częstochowy orszak królewski zatrzymywał się przy każdym kościele by młody królewicz mógł uczestniczyć w nabożeństwach. Oboje rodzice i wszystkie dzieci wpisali się Bractwa Częstochowskiego, zaś Paulini wydali specjalny dyplom dla Kazimierza.

Od 1475 roku król Kazimierz Jagiellończyk zaczął wprowadzać traktowanego jako następcę tronu Kazimierza w arkana władzy. Jednak już w roku 1473 podkanclerza koronnego w Wilnie. Kazimierz sprzyjał rozwojowi miasta, rozbudowywał infrastrukturę i fundował liczne kościoły i klasztory. Królewicz brał udział w posiedzeniach rady koronnej. W 1476 roku udał się z ojcem do Prus. Celem był Malbork i zjazd z Wielkim Mistrzem Krzyżackim Od 1478 roku król Kazimierz przebywał z królewiczami Kazimierzem i Janem Olbrachtem w Wielkim Księstwie Litewskim. Litwini domagali się ustanowienia osobnego księcia dla ich państwa, wskazując przy tym na królewicza Kazimierza. Król zdecydowanie odmówił, a po wykryciu spisku na życie jego i synów (1481), odesłał królewiczów do Polski.

W tej sytuacji król sam wyjechał na Litwę, pozostawiając swojego następcę w Koronie. Przez prawie dwa lata królewicz Kazimierz był namiestnikiem ojca w królestwie. Miał tytuł “secundogentis Regis Poloniae”. Rezydował w Radomiu. Jego krótkie rządy były przez ówczesnych dobrze oceniane. Poprawił bezpieczeństwo na drogach, ukrócając rozboje. Czynnym udziałem w sprawowaniu sądownictwa doprowadził do nadrobienia narosłych zaległości w rozstrzyganiu spraw przez sąd królewski. W przeciwieństwie do ojca utrzymywał dobre kontakty ze stanami pruskimi (był zwolennikiem większej samodzielności tej prowincji).

Zarówno, wcześniej, w Dobczycach, jak i później w Radomiu, mówiono powszechnie, że łatwiej księcia znaleźć w kościele niż na zamku. Przed bierzmowaniem Kazimierz przez kilka dni pościł i modlił się, bo tylko tak, jak uważał, jest w stanie godnie przyjąć nowy sakrament.

Przyszedł czas, by następcę tronu polskiego i litewskiego ożenić. Wybrano mu narzeczoną. Była nią księżniczka Kunegunda, córka samego cesarza. Królewicz jednak odnawiał ożenku pragnąc żyć w czystości.

Niestety królewicza zaczęły coraz bardziej trapić dolegliwości. Okazało się, że jest chory na gruźlicę. Późną wiosną 1483 r. został odwołany do Wilna. Pomimo postępującej choroby brał udział w zarządzaniu państwem. Zgodnie z przekazami chodził codziennie do kościoła, jeszcze przed wschodem słońca. Z tego czasu pochodzą dokumenty, które Kazimierz podpisywał w zastępstwie podkanclerzego. Pod koniec 1483 r. wraz z ojcem Kazimierz wybrał się w podróż do Lublina na zjazd szlachty królestwa. Ze względu na stan zdrowia pozostał jednak w Grodnie. Król po otrzymaniu informacji w lutym 1484 r. o ciężkim stanie syna przerwał obrady i powrócił do Grodna. Kazimierz zmarł 4 marca 1484 roku na rękach ojca i matki. Został pochowany w Kaplicy świętego Kazimierza w Wilnie

Kazimieras

Śmierć młodego księcia wzbudziła w Polsce i na Litwie poruszenie. Pojawiły się sławiące królewicza wypowiedzi i epitafia. Niewątpliwie w staraniach o kanonizację Kazimierza poważną rolę odegrał aspekt polityczny. Chrześcijańska od stu lat Litwa nie miała świętego patrona rodzimego pochodzenia. Możnowładcy litewscy dobrze wspominali królewicza (był ich kandydatem do wielkoksiążęcego tronu). Święty wywodzący się z ich rodu dodałby również splendoru dynastii Jagiellonów. Młodo zmarły, mający opinię sprawiedliwego i pobożnego królewicz, wyśmienicie nadawał się do spełnienia obu z tych ról. Wśród rycerstwa polskiego i litewskiego biorącego w czasie wojny litewsko-moskiewskiej udział w wyprawie z odsieczą Połockowi w 1518 r. pojawiły się opowieści o pomocy zmarłego królewicza, który miał się pojawić na chmurze i pokazać dogodne brody na Dźwinie. Dało to Zygmuntowi Staremu dodatkowy atut w staraniach o wyniesienie brata na ołtarze. W tymże roku król wysłał za pośrednictwem Jana Łaskiego prośbę o jego kanonizację. W odpowiedzi do Polski przyjechał legat papieski Zaccaria Ferreri (Zachariasz). Widząc rozpowszechniający się kult świętego i poznając jego życie, napisał na cześć Kazimierza hymn po łacinie oraz spisał jego życiorys (żywot). Przygotował również teksty liturgiczne ku czci świętego. Papież Leon X w 1521 roku. wydał bullę kanonizacyjną i wręczył ją biskupowi płockiemu Erazmowi Ciołkowi. Niestety zmarł on we Włoszech w 1522 r. w czasie zarazy, a wszystkie jego dokumenty zaginęły. Dopiero król Zygmunt III Waza uzyskał nową bullę wydaną 7 listopada 1602 r. przez papieża Klemensa VIII na podstawie kopii bulli Leona X, którą znaleziono w archiwum watykańskim.

Z okazji kanonizacji (1602) otwarto grób świętego Kazimierza. Jego ciało pomimo znacznej wilgotności tam panującej (cegły były mokre), po 118 latach było, według świadków, nienaruszone. U wezgłowia znaleziono pergamin z ulubionym hymnem świętego Omni die dic Mariae (Każdego dnia sław Maryję)[3].

Proces kanonizacyjny prowadził legat papieski, biskup z Vicenzy Zaccaria Ferreri. Uroczystości kanonizacyjne odbyły się w 1604 r. w katedrze wileńskiej. Biskup Benedykt Woyna poświęcił z tej okazji kamień węgielny pod pierwszy kościół ku czci świętego Kazimierza przy kolegium jezuitów. Sama kanonizacja, o którą zabiegał król z dynastii Wazów, była dla niego podniesieniem splendoru. Nie dość, że Zygmunt III był uważał się za spadkobiercę jednej z największych europejskich dynastii, to wśród przodków swych, jako władca katolicki, mógł posiadać świętego kościoła powszechnego. W 1636 r. uroczyście przeniesiono relikwie świętego do kaplicy ufundowanej przez Zygmunta III i Władysława IV, a w 1953 r. przeniesiono jego doczesne szczątki z katedry do kościoła świętych Piotra i Pawła. Część relikwii świętego została wysłana kawalerom maltańskim na prośbę ich kapituły, gdyż w 1960 r. obrali św. Kazimierza swoim patronem.

W ikonografii atrybutem Świętego jest mitra książęca. Przedstawiany także ze zwojem w dłoni, na którym są słowa łacińskiego hymnu Omni die dic Mariæ - ku czci Matki Bożej, do której św. Kazimierz miał wielkie nabożeństwo. Często przedstawia się go w stroju książęcym z lilią w ręku lub klęczącego nocą przed drzwiami katedry – dla podkreślenia jego gorącego nabożeństwa do Najświętszego Sakramentu.

W Krakowie, szczególnym miejscem kultu jest klasztor Reformatów, gdzie kościół nosi wezwanie młodego Jagiellona. Mieści się tutaj ołtarz, któremu patronuje święty Kazimierz.